Archiwum WayPointGame
WaypointGame
 
Waypoint #2478

[POM] Berlin nasz!

WAYPOINT NIEAKTYWNY
Współrzędne Współrzędne:
54.410648, 18.548419
Punkty Wartość:
3
Założyciele Założyciele:
Opublikowano Data publikacji:
04.10.2011 01:00 (seria 6, sezon 4)
Deaktywacja Data deaktywacji:
20.12.2015 15:48
Player Aby zgłosić odwiedziny musisz się zalogować.
Opis Opis:



Stojący przy ulicy Kościerskiej 2 kilkurodzinny
dom z czerwonej cegły przed IIWŚ był własnością komunalną. Zamieszkiwało go
kilka rodzin, między innymi Mullerowie, Ostrowscy, Heckendorfowie. Jadąc ulicą
Spacerową można go minąć i nawet nie zwrócić na niego uwagi. Jednak kiedy
bliżej się przyjrzeć jednej ze ścian, można zauważyć nieco już wyblakły, ale
wciąż czytelny, wymalowany białą farbą rosyjski napis. Skąd się tam wziął?

Namalowano go albo pierwszego maja 1945 roku,
albo dziewiątego po kapitulacji Niemiec. Jeden rosyjski żołnierz wskoczył z
pędzlem na drabinę, drugi ją przytrzymywał, trzeci podawal wiadro z farbą.  W godzinę na ścianie pojawił się napis
sławiący Armię Czerwoną za zdobycie Berlina (koleżanka znająca rosyjski
próbowała nam go odszyfrować, ale niestety nie jest w stanie odczytać
wszystkich liter. Może jej Mama pomoże, wtedy umieścimy dokładne tłumaczenie).

Wiosną 1945 i do Oliwy dotarły wojska rosyjskie
za wycofującą się w pośpiechu armią niemiecką. Zatrzymali się tam na kilka
miesięcy, między innymi właśnie w domu przy ulicy Kościerskiej. I do dziś
został po tej obecności niezatarty ślad – napis na murze wychwalający dzielną
Armię Czerwoną za zdobycie Berlina. Pani Małgorzata Brzeska ma ponad 80 lat,
mieszka w opisywanym budynku. Pamięta dobrze noc 25 marca 1945 roku, kiedy ktoś
biegał od drzwi do drzwi, krzycząc „gorsi od diabłów idą” i radził się uciekać
gdzie tylko się da. Teść pani Małgorzaty, Heckendorf, zawczasu przygotował w
ogrodzie prowizoryczny bunkier, więc rodzina miała się gdzie schować. Rosjanie
zajęli i ten dom, i wszystkie okoliczne zabudowania. Przy dzisiejszej
Kościerskiej 2 powstał „sztab”, choć na dobrą sprawę było do pewnie kierownictwo
jakiejś frontowej jednostki gospodarczej. Sąsiad Małgorzaty miał szczęście, że
zdążył uciec z Oliwy zanim dotarli tam Rosjanie. Na podleśne łąki, które niegdyś
do niego należały, Rosjanie zapędzili mnóstwo bydła. Nie wszystkim tak się
udało. Wielu z tych, co nie zdążyli się wydostać z „rosyjskiego kotła",
szukało schronienia w murach pocysterskiego kościoła katedralnego Świętej Trójcy.
Małgorzata spędziła w katedrze tylko dwie noce. Nie mogła dłużej wytrzymać
strachu. Rosjanie przechadzali się po wypełnionym uciekinierami kościele i
wybierali sobie ofiary. Pod osłoną nocy przeprowadziła dzieci do bunkra
wykopanego przez teścia. Nowi gospodarze pozwolili zostać im w ogrodzie, ale
nie było już mowy o wejściu do domu po zabranie jakichkolwiek rzeczy. Warunki
było cokolwiek… surowe. Bunkier był zwykłą ziemianką, w której tylko spali i
chronili przed deszczem, spało się ciasno zbitym na gołej ziemi. Gotowali na
zewnątrz. Gdyby nie dzieci, pewnie byłoby gorzej. Kto miał dzieci, miał więcej
szans na spokój, zwykle na ich widok miękło żołnierzom serce. Jeśli natrętny
Sowiet próbował dochodzić swoich „praw wojennych", pani Małgorzata odpowiadała
częściowo zgodnie z prawdą, że należy razem z dziećmi do komendanta. Skutkowało.
Gwałty, rabunki i mordy, taka była  nowa
codzienność w Oliwie. A początek wojny był tu zupełnie inny. Gdyby nie strzały
z niesławnego Schleswiga-Holsteina i przeprowadzona jeszcze tego samego dnia
przymusowa mobilizacja mężczyzn (m.in. mąż Małgorzaty został wtedy wcielony do
armii, doszedł z nią aż pod Moskwę), można by powiedzieć, że nie czuło się
wojny.

Pani Małgorzata wspomina nieco ironicznie, że najgorsi
ci Ruscy nie byli. Pozwalali kartofle przywieźć czy zebrać kapustę z zajętych
pól. Szwagierka Małgorzaty umiała doić, a dla Ruskich nawet proste dojenie było
trudne. Zezwalali zatem kobiecie doić za odrobinę mleka. Jeden dobry Ukrainiec
chował  im mleko pod krzakiem, żeby miały
więcej dla dzieci. Mimo tego i tak nie wszystkie dzieci przeżyły ten czas. Teściowa
kopała robaki i chodziła nad staw łowić 
ryby. Brzegi były jeszcze nie zdewastowane, woda czysta. Dużo ryb było w
stawie i potoku. Przynosiła nawet pstrągi. Gotowały z nich zupę - smażonych nie
starczyłoby dla wszystkich.

Syn Małgorzaty, Jerzy, urodzony w 1939, wspomina
Rosjan ciepło. Jeździł z nimi po czekoladki do fabryki przy torach kolejowych.
Nieraz dostał zupę dla siebie i rodzeństwa. Ładnie śpiewali. Lubili go i on ich
również. Dopiero później zrobiło się nieprzyjemnie. Jak poszedł do szkoły przy
kościele św. Jakuba. Dzieci wołały na jego siostrę “heksa” a na niego
„hitlerowiec". I nie tylko w szkole słyszała ta rodzina podobne odzywki
pod swoim adresem. Wtedy Małgorzata postanowiła z mężem zmienić nazwisko na
Brzeski. Nie mieli żadnych Brzeskich w rodzinie, ale nie chcieli wyjeżdżać do
Niemiec jak Mullerowie i Ostrowscy. Mimo że Małgorzata mówiła po polsku, dla
Rosjan była Niemką. A była przecież Kaszubką z Klukowa. Dzisiaj czuje się
gdańszczanką, podobnie jak jej syn. Słyszeli o jakiejś rodzinie Heckendorfów
mieszkającej gdzieś w Niemczech, ale nie chcą ich szukać. Tutaj jest ich
ojczyzna. Rosjanie opuścili dom pani Małgorzaty w lipcu albo w sierpniu. Zostawili
po sobie bałagan nie do opisania i ten napis. Pierwsze uprzątnięto, drugie
niech zostanie.

Obecnie wschodnią ścianę domu nr 2 przy ulicy
Kościerskiej osłaniają częściowo drzewa. Kiedyś była całkowicie odkryta.
Doceniali ten atut mistrzowie propagandy wizualnej. Nie tylko Armia Czerwona
zostawiła ślad po sobie. Spod czerwonej farby do dzisiaj przebija pamiętne
hasło 3 X TAK oraz NIECH ŻYJE FRONT JEDNOŚCI NARODOWEJ 

Gdzie jest kod? Miejsce ukrycia kodu:
Kod ukryty pod tablicą reklamującą najbliższy lokal KFC, niedaleko przystanku autobusowego przy Spacerowej, w miejscu zaznaczonym na zdjęciu.
Zdjęcia Zdjęcia:
ZdjęcieZdjęcieZdjęcie
Zdobywcy Zdobywcy:
  • gad +10.00 pkt (10.10.2011 02:18)
  • orite +9.00 pkt (16.10.2011 18:26)
  • surf +8.00 pkt (17.10.2011 02:32)
  • Gregorio +7.00 pkt (21.09.2012 08:05)
  • Rivendell +6.00 pkt (21.04.2013 08:31)
  • siasiek +5.00 pkt - bez kodu (15.08.2013 17:09)
  • Mishaty +4.00 pkt - bez kodu (20.12.2015 15:48)
 
Punkty Ocena odwiedzających:
3.5 (głosów: 2)
Komentarze Najnowsze komentarze:
PlayerMishaty (20-12-2015 15:51)
reklama trochę inna, domek w tle przemalował się na żółto, a po wlepce tylko prostokąt kleju:)
Playersurf (17-10-2011 02:33)
Orite, deptałaś mi dzisiaj po piętach :)

Player Jeśli chcesz dodać komentarz musisz się zalogować.

Pomysł: zerozeroseven | Wykonanie: Kemot | O stronie | Polityka prywatności